Ścieżki z Pabianic do KL Auschwitz. Losy Aliny Dąbrowskiej i o. Maksymiliana Kolbego

14 czerwca przypada Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Zagłady. To właśnie tego dnia w 1940 roku z Tarnowa wyruszył pierwszy masowy transport 728 polskich więźniów politycznych do KL Auschwitz. Choć w tym pierwszym składzie nie było mieszkańców powiatu pabianickiego, to historia tego miejsca wstrząsająco splata się z naszym miastem poprzez losy dwóch postaci, które w Pabianicach spędziły ważne lata swojego życia.

Oto historyczne fakty o drodze, jaką przeszli Alina Dąbrowska oraz o. Maksymilian Kolbe – od pabianickich ulic po obozowe pasiaki.

Przeżyć obozowy rewir – Alina Dąbrowska (numer 44165)

Alina Dąbrowska (z domu Bartoszek) urodziła się w 1923 roku. Przed wybuchem II wojny światowej mieszkała w Pabianicach i uczyła się w tutejszym Gimnazjum Żeńskim im. Królowej Jadwigi. Podczas okupacji, jako nastolatka, związała się z polskim ruchem oporu – działała w strukturach Szarych Szeregów, zajmując się m.in. dystrybucją podziemnej prasy.

Została zaaresztowana przez gestapo w maju 1943 roku. Po śledztwie w Łodzi, w czerwcu 1943 roku została deportowana do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

Selekcje w Birkenau

W Auschwitz spędziła 14 miesięcy. Najtrudniejszy moment jej obozowej biografii wiąże się z zachorowaniem na tyfus plamisty, z powodu którego trafiła do obozowego szpitala (tzw. Rewiru).

W tym okresie podlegała procedurom regularnych selekcji prowadzonych wśród chorych przez lekarzy SS, w tym przez dr. Josefa Mengele. Przetrwanie tych momentów, gdy lekarze SS decydowali o skierowaniu słabych więźniów do komór gazowych, Alina Dąbrowska zawdzięczała oraz zbiegowi okoliczności, który pozwolił jej doczekać wypisania z rewiru z powrotem na blok mieszkalny.

W sierpniu 1944 roku, w obliczu zbliżającego się frontu, została ewakuowana z Auschwitz. Jej dalsza droga wiodła przez obóz koncentracyjny Ravensbrück, jego podobóz Malchow, aż po ewakuację w kierunku Buchenwaldu, gdzie doczekała wyzwolenia podczas marszu śmierci wiosną 1945 roku. Po wojnie podjęła pracę w dyplomacji. Przez kolejne dekady należała do najbardziej aktywnych świadków historii, regularnie spotykając się z młodzieżą polską i niemiecką. Zmarła w 2021 roku w wieku 98 lat.

Cena niezłomności – św. Maksymilian Maria Kolbe (numer 16670)

Postać o. Maksymiliana Kolbego na stałe wpisała się w historię Pabianic. To tutaj, spędził dzieciństwo wraz z rodziną, w rejonie ówczesnych ulic Konstantynowskiej i Złotej (dzisiejsza ul. Kolbego) wraz z rodziną, gdzie jego bliscy prowadzili domowy warsztat tkacki. W pabianickim kościele św. Mateusza jako 12-letni chłopiec miał doświadczyć mistycznego widzenia, które ukształtowało całą jego przyszłą drogę życiową i zakonną.

Przed wojną o. Kolbe stworzył w Niepokalanowie potężny ośrodek zakonny i wydawniczy. Historycy wskazują, że to właśnie ta szeroka działalność społeczna, silny wpływ jego wydawnictw na polskie społeczeństwo oraz fakt, że był powszechnie szanowanym i znaczącym duchownym, należały do najważniejszych czynników, które sprawiły, że znalazł się w kręgu zainteresowania gestapo. 17 lutego 1941 roku został zaaresztowany. Choć Niepokalanów pod jego wodzą niósł pomoc tysiącom uchodźców (w tym wysiedlonym Żydom), dla niemieckich władz okupacyjnych stanowił przede wszystkim zagrożenie jako ośrodek kształtowania niezależnej polskiej opinii. Do KL Auschwitz trafił 28 maja 1941 roku.

77 dni w obozie

Jego pobyt w obozie zakończył się aktem, który głęboko poruszył obozową społeczność. Pod koniec lipca 1941 roku, w odwecie za ucieczkę jednego z więźniów, zastępca komendanta obozu Karl Fritzsch wyznaczył dziesięciu losowo wybranych mężczyzn na śmierć głodową w bunkrze bloku 11.

Wówczas o. Kolbe dokonał czynu wyjątkowego w historii obozu: wyszedł z szeregu i poprosił o zamianę miejsc z Franciszkiem Gajowniczkiem – polskim żołnierzem i robotnikiem, który rozpaczał nad losem żony i dzieci. Esesmani wyrazili zgodę. Ojciec Kolbe zmarł jako ostatni ze skazanej dziesiątki, 14 sierpnia 1941 roku, dobity w bunkrze głodowym zastrzykiem z fenolu. W 1982 roku został kanonizowany przez papieża Jana Pawła II.

Lekcja pamięci

Prawda o Auschwitz nie potrzebuje literackich uproszczeń. Losy Aliny Dąbrowskiej i o. Maksymiliana Kolbego, choć potoczyły się zupełnie inaczej, pokazują determinację do zachowania człowieczeństwa w obliczu totalitarnej machiny.

Ona przetrwała selekcje obozowe i niosła wolne od nienawiści świadectwo przez kolejne dekady; on oddał życie, by w miejscu stworzonym do odczłowieczania ocalić godność drugiego człowieka. Obie te drogi miały swój początek na tych samych pabianickich ulicach, którymi chodzimy dzisiaj.

Przewijanie do góry